czwartek, 18 sierpnia 2016

Ciasto "Pavlova" i Queen.

Cześć.
Zawsze gdy piszę kolejny odcinek cyklu  zdjęcia zrzucam w jeden folder i nazywam go nie używając do tego świadomości. Z pod moich palców wypływa coś w rodzaju kjdhlijsdpiwj, czasami jakieś słowo, czasami imię, tym razem... tym razem jest to headlong

https://www.youtube.com/watch?v=wVb63JXVh1U

Freddie tutaj już schudł i jestem ciekawa co czuł wiedząc... nie, w sumie to nie chcę wiedzieć.

And you think you're so strong
But there ain't no stopping
And there's nothin' you can do about it
Nothin' you can do no there's nothin' you can do about it
No there's nothin you can nothin' you can nothin' you can
do about it


Właśnie tak czułam się ostatnio, jakbym nic nie mogła zrobić. Nie pozwalam.  Głęboko, mocno i boleśnie. Nie cierpię czuć się słaba. Dlatego usunęłam posty. Były dziecinne, dalej są, ale nie tak bardzo. Przez okres tych kilku miesięcy naprawdę się zmieniłam - postanowiłam wrócić, bo blog jest jak na razie moim największym osiągnięciem.
                                                                                    
Wspominałam już kiedyś, że Freddie ma dar śpiewania zdań prosto z mojej głowy? Ubrał w muzykę chyba każdą moją myśl w tak genialny sposób, że czasami myślę tymi utworami. 

I'm a man with a one track mind
So much to do in one life time (people do you hear me)
Not a man for compromise and wheres and whys and living lies

Dobra, przystopuję trochę bo raczej nie obchodzi was Queen tak mocno jak mnie :D

W tym tygodniu nie robiłam nic porywającego. Kilka godzin dziennie schodzi mi na odpisywaniu na komentarze pod wattpadem, bo każdy jeden czytam i staram się na każdy sensowny odpowiedzieć, przynajmniej jeśli chodzi o te na wattpadzie.  Do tego trochę grałam w pokemony (ale bardzo mało) wybrałam się do Torunia poczytać książkę nad Wisłą (serio). Była tak wciągająca, że chciałam czytać ją w jakimś ładnym miejscu.
Oprócz tego oglądałam działkę budowlaną i trochę przeraża mnie ile trzeba o tym wiedzieć. Od planu zagospodarowania przestrzennego po mapki z gminy, dowiedzieć się, czy są w działce kamienie, czy potrzeby geodeta, jaki jest koszt przyłączenia prądu i ogólnie mediów i dlaczego służebność drogi to coś, co generalnie ssie.... Czytałam więc o alternatywnym budownictwie i tych wszystkich nowych (dla mnie) rzeczach z ogromnym zainteresowaniem i wypełniało mi to wolne chwile.
Zdjęcie  jest stare, ale nie mam nowego - każdą słoneczną chwilę starałam się wykorzystać na świeżym powietrzu. Niestety pogoda była iście brytyjska.



Mało, ale... no właśnie. Staram się pisać co 2-3 dni, bo gdy pisałam częściej, odsłony na pojedyncze teksty były mniejsze. Ogólne statystyki szły w górę, ale szkoda mi było tych "nieprzeczytań", bo przecież nie piszę dla siebie.

Killer Queen

6 komentarzy:

  1. Zdarzyło mi się być obsesyjną fanką, wydaje mi się że mam ten etap już za sobą, chociaż nadal bardzo lubię ten zespół. Początkowo faktycznie śledziłam wszystko fejsa, twittera a jak instagram się upowszechnił to jego także.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli o to chodzi nie jestem jakąś wielką obsesyjną fanką Queen. Hm, ich piosenki to nie tylko piosenki, a przynajmniej nie pop-owe powtarzanie 'baby', czy nieudolne opowieści o życiu.

      Usuń
  2. Do Torunia poczytać książkę? Chciałabym tak. Smutno, że usunęłaś poprzednie posty. Niby były "dziecinne", ale miały 'to coś'.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś najlepszą blogerką. Ciekawy post, swoją drogą też lubią Freddiego.

    OdpowiedzUsuń